W Evorze, jak we wcześniejszych miastach udało się zaparkować
w centrum, ale co nie jest tutaj bez znaczenia, w cieniu budynku, który
gwarantował to przez co najmniej 3 godziny. Dwieście metrów wyżej jest katedra. Wspinamy się na dach skąd
robimy większą część zdjęć. Od początku towarzyszy nam motyl, i za którymś
razem ląduje w pobliżu, wyraźnie pozując nam do zdjęcia. Jest nieco
kontuzjowany jak widać. Ma wyszczerbione prawe skrzydełko i brak mu wypustka
lewego. Prezentuje się jednak fantastycznie. To paź królowej. W takim miejscu,
na rozgrzanym kamieniu, obok nas, może to coś znaczy…..? Z góry widać dachy miasta i ruiny świątyni rzymskiej, która
przez lata była zamurowana tworząc ściany dla budynku służącego w czasach
średniowiecznych inkwizycji, później rzeźni. Dopiero w XIX w przywrócono tym
ruinom pierwotny wygląd. W katedrze są jedne z najstarszych organów na świecie.
Podeszliśmy jeszcze pod ruiny, oraz zeszliśmy niżej do głównego placu Evory, bo
tylko na tyle w tym 37 stopniowym upale było nas stać.
Ruszamy w poszukiwaniu megalitów, których w tej okolicy jest
sporo. Dojechaliśmy do pierwszych a tu niespodzianka – zamknięte, z innej
strony również. Wybieramy kolejne. Okazuje się, że musimy jechać okręgiem około
30 km. Przed celem asfalt się kończy i wjeżdżamy na drogę szutrową i to mocno
nierówną. Gosia po 3 km chciała zawrócić ale ja się dogadałem z Hondą i daliśmy
radę. Nie takie rzeczy robimy razem jadąc na ryby. Jeszcze tylko 200 metrów
spaceru pod górę i jesteśmy przy skupisku megalitów Almendres. Głazy są
postawione w okręgu w jakimś porządku. Ciekawe tylko, w jaki sposób ówcześni
ludzie to zrobili? Kamienie ważą po kilka ton. Kiedy zwiedzaliśmy Stonehenge,
też zadawałem sobie to pytanie. Może jednak w poglądach odsądzanego od czci i
wiary bibliotekarza von Danikena jest ziarno prawdy? Wracając zaglądamy jeszcze
w jedno miejsce, gdzie jest pojedynczy megalit podobnego kształtu jak w rejonie
Vila do Bispo ale dużo wyższy. W tej
okolicy jest też wiele okorowanych drzew. To drzewo to dąb korkowy. Portugalia
jest jednym z największych producentów korka na świecie. Na wielu widzieliśmy
numery. Nr 4 to rok 2024. Ponieważ kolejny zbiór z tego drzewa może być
wykonany najwcześniej po 9 latach, czyli
2033 to trzeba jakoś to oznaczyć. Ku przerażeniu Gosi wracamy tą samą drogą, na
której każdy większy kamień i dziurę przeżywała tak, jakby chciała ulżyć
samochodowi. Przy informacji turystycznej, w cieniu dębu korkowego robimy
obiad. Informacja jest nieczynna, ale robimy zdjęcie i zbliżenie ściany, bo
budynek wykonany jest z ….korka. Przejeżdżamy przez miejscowość Estremoz, która jak wiele w
tym rejonie charakteryzuje się białymi ścianami, ale co ciekawe, jest jednym z
trzech miast marmurowych. Wiele elementów budynków jest wykonanych z
pozyskiwanego w tym rejonie marmuru. Jest to jak mówią, portugalska Carrara.
 |
| Evora, widok z katedry |
 |
| chodzimy po dachu |
 |
| na wysokości katedralnych wież |
 |
| widok na świątynię rzymską |
 |
| lekko wyszczerbiony paź |
 |
| krużgankami katedry |
 |
| jedne z najstarszych organów |
 |
| zagajnik korynckich kolumn, sięgających I w. |
 |
| główny plac Evory |
 |
| plantacja dębu korkowego |
 |
| neolityczne miejsca kultu |
 |
| w ilości 95 sztuk |
 |
| dąb korkowy po pozbyciu się kory - kolor konarów robi się ceglasto- brązowy |
 |
| tym razem pojedynczy obelisk, wys. 3m, waga- 92 tony |
 |
| korkowa ściana punktu informacji |
 |
| struktura korkowej ściany |
 |
| Estremoz |
 |
| uliczki Estremoz z kocią wiarą |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz