środa, 30 lipca 2025

30 lipca, środa - Evora, megality Almendres, Estremoz.

W Evorze, jak we wcześniejszych miastach udało się zaparkować w centrum, ale co nie jest tutaj bez znaczenia, w cieniu budynku, który gwarantował to przez co najmniej 3 godziny. Dwieście metrów wyżej jest katedra. Wspinamy się na dach skąd robimy większą część zdjęć. Od początku towarzyszy nam motyl, i za którymś razem ląduje w pobliżu, wyraźnie pozując nam do zdjęcia. Jest nieco kontuzjowany jak widać. Ma wyszczerbione prawe skrzydełko i brak mu wypustka lewego. Prezentuje się jednak fantastycznie. To paź królowej. W takim miejscu, na rozgrzanym kamieniu, obok nas, może to coś znaczy…..?                                        Z góry widać dachy miasta i ruiny świątyni rzymskiej, która przez lata była zamurowana tworząc ściany dla budynku służącego w czasach średniowiecznych inkwizycji, później rzeźni. Dopiero w XIX w przywrócono tym ruinom pierwotny wygląd. W katedrze są jedne z najstarszych organów na świecie. Podeszliśmy jeszcze pod ruiny, oraz zeszliśmy niżej do głównego placu Evory, bo tylko na tyle w tym 37 stopniowym upale było nas stać.

Ruszamy w poszukiwaniu megalitów, których w tej okolicy jest sporo. Dojechaliśmy do pierwszych a tu niespodzianka – zamknięte, z innej strony również. Wybieramy kolejne. Okazuje się, że musimy jechać okręgiem około 30 km. Przed celem asfalt się kończy i wjeżdżamy na drogę szutrową i to mocno nierówną. Gosia po 3 km chciała zawrócić ale ja się dogadałem z Hondą i daliśmy radę. Nie takie rzeczy robimy razem jadąc na ryby. Jeszcze tylko 200 metrów spaceru pod górę i jesteśmy przy skupisku megalitów Almendres. Głazy są postawione w okręgu w jakimś porządku. Ciekawe tylko, w jaki sposób ówcześni ludzie to zrobili? Kamienie ważą po kilka ton. Kiedy zwiedzaliśmy Stonehenge, też zadawałem sobie to pytanie. Może jednak w poglądach odsądzanego od czci i wiary bibliotekarza von Danikena jest ziarno prawdy? Wracając zaglądamy jeszcze w jedno miejsce, gdzie jest pojedynczy megalit podobnego kształtu jak w rejonie Vila do Bispo ale dużo wyższy.  W tej okolicy jest też wiele okorowanych drzew. To drzewo to dąb korkowy. Portugalia jest jednym z największych producentów korka na świecie. Na wielu widzieliśmy numery. Nr 4 to rok 2024. Ponieważ kolejny zbiór z tego drzewa może być wykonany najwcześniej po 9 latach,  czyli 2033 to trzeba jakoś to oznaczyć. Ku przerażeniu Gosi wracamy tą samą drogą, na której każdy większy kamień i dziurę przeżywała tak, jakby chciała ulżyć samochodowi. Przy informacji turystycznej, w cieniu dębu korkowego robimy obiad. Informacja jest nieczynna, ale robimy zdjęcie i zbliżenie ściany, bo budynek wykonany jest z ….korka.                              Przejeżdżamy przez miejscowość Estremoz, która jak wiele w tym rejonie charakteryzuje się białymi ścianami, ale co ciekawe, jest jednym z trzech miast marmurowych. Wiele elementów budynków jest wykonanych z pozyskiwanego w tym rejonie marmuru. Jest to jak mówią, portugalska Carrara.

 

Evora, widok z katedry

chodzimy po dachu

na wysokości katedralnych wież



widok na świątynię rzymską

lekko wyszczerbiony paź

krużgankami katedry

jedne z najstarszych organów

zagajnik korynckich kolumn, sięgających I w.

główny plac Evory

plantacja dębu korkowego

neolityczne miejsca kultu

w ilości 95 sztuk

dąb korkowy po pozbyciu się kory - kolor konarów robi się ceglasto- brązowy

tym razem pojedynczy obelisk, wys. 3m, waga- 92 tony

korkowa ściana punktu informacji

struktura korkowej ściany

Estremoz

uliczki Estremoz z kocią wiarą

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz