Peniche jest na naszej trasie z dwóch powodów. Pierwszy, to
rejs na wyspę Berlenga, która wczoraj przed pójściem spać majaczyła w oddali w
świetle zachodzącego słońca. Drugi powód pojawi się na koniec wpisu.
Wyruszyliśmy w 45 minutowy rejs niewielką łodzią, w 15 osobowym składzie, nie
licząc załogi, w samo południe. Fale, coraz większe niektórym zaszkodziły,
czego prawdopodobnie na większej jednostce nie byłoby. Na kolejną atrakcję,
zwiedzania okolicznych jaskiń i ciekawych formacji skalnych małą motorówką zjawiły
się razem z nami już tylko 4 osoby. W tak kameralnym składzie popłynęliśmy w
kierunku fortu, gdzie my wysiedliśmy i z powrotem przeszliśmy pieszo.
Podziwialiśmy z góry widoki i po trzech kwadransach dotarliśmy do portu, i tam, na plaży pierwszy raz skorzystaliśmy z kąpieli w oceanie. Powrót odbył się już
bez sensacji bo z wiatrem. Zabawialiśmy z Gosią małą bangladeszankę.
Śpiewaliśmy jej piosenki, robiliśmy głupie miny. Najbardziej podobał jej się
„Idzie rak nieborak” z finałowym szczypaniem i zakładanie mi swojej czapeczki.
Po powrocie i pożegnaniach w miejscu porannego śniadania zjedliśmy obiad i
pojechaliśmy wzdłuż brzegu, zatrzymując się na kilku parkingach aby obejrzeć
ciekawe klify. Skały tu były jak poukładane płyty, jedna na drugiej. Samotne
ostańce skalne, rumowiska skalne, wydrążone erozją piaskowce tworzyły niezwykły
ale piękny bałagan. To była druga
atrakcja Peniche. Jakieś 30 km na południe znaleźliśmy fajny parking na klifie
z toaletami. Słońce zaszło a na ryby długimi schodami poszli wędkarze. Pewnie
będą wracać jak będziemy spali, więc nie dowiem się co i czy w ogóle cokolwiek
złowili.
 |
| Łajba, którą przypłynęliśmy na wyspę Berlenga |
 |
| Na wyspie Berlenga, w zatoczce woda krystalicznie czysta i cieplejsza niż gdziekolwiek po drodze |
 |
| jedna z niewielu jednostek, kursująca na wyspę, czeka na pasażerów, których dowiozła. Ruch na wyspie jest regulowany i nie może przekroczyć dziennie 500 osób |
 |
| ta motorówka wiozła nas w 30 min podróż po jaskiniach |
 |
| XVII w Fort osadzony na wystającej skale |
 |
| z Fortu przechodzi się po kamiennym moście na ląd, żeby wrócić do portu |
 |
| słoń |
 |
| duża ilość, umykających spod nóg |
 |
| wieloryb |
 |
| na nocleg w forcie nie zostajemy, mimo, że jest tam możliwość zanocowania |
 |
| wyspa jest rezerwatem ptaków |
 |
| suche słoneczka |
 |
| widok na port |
 |
| w oddali kolejna z archipelagu wysp Berlengas ale tylko nasza jest zamieszkana |
 |
| kąpielowy sukces |
 |
| Principessa z Bangladeszu |
 |
| na półn-zach od Peniche - Płw Papoa |
 |
| erozja i efekt dziurki od klucza |
 |
| wiele galeonów zakończyło tutaj swoje życie a ich cenny ładunek pozostał w wodach Atlantyku |
 |
| nawarstwiło się tych śladów działalności geologicznej |
 |
| nie można się tutaj znudzić widokami - geologiczne studium przypadku |
 |
| Na koniuszku Półwyspu Papoa - nie wiem czemu kolumna jest taka mała, skoro była tak ogromna |
 |
| w oddali wyspa Berlenga |
 |
| z nadzieją na dużą rybę |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz