Wiatraki w ogóle nam nie przeszkadzały, tylko jakieś syczenie
z jednego z pomieszczeń budynku, za którym się zatrzymaliśmy. To według nas nie
był owad a jakiś ssak, tym bardziej, że rano nie było rzuconej wieczorem skórki
banana. W nocy trochę padało i padające krople uśpiły nas skutecznie, że
dospaliśmy prawie do 9:00. Ruszyliśmy czym prędzej ale daleko nie dojechaliśmy
i to nie przez co 350 metrów spowalniacze, lecz siedzisko, przy którym
zasiedliśmy na śniadanko. Było to skrzyżowanie dróg i wszyscy przejeżdżający
rowerami, autami czy biegnący pozdrawiali nas, a my musieliśmy odpowiadać z
pełną buzią. Dojechaliśmy do Figueira da Foz, gdzie plaże były tak wielkie, że
wodę trudno było dojrzeć. Do brzegu prowadziły drewniane kładki, ponieważ przy
wysokiej temperaturze spacer do wody boso mógłby być bardzo bolesny. Na tych
powierzchniach zmieściłoby się niejedno boisko a plażowicze bez trudu mogą
znaleźć dla siebie intymne miejsca. Podążamy dalej i trafiamy na solniska, które są również
siedliskiem dla ptactwa. Zauważyliśmy szczudlaka zwyczajnego a nawet tokujące
flamingi. Dojechaliśmy do ujścia rzeki Mondego, gdzie wielu wędkarzy
bezskutecznie machało wędkami a znudzona mewa przyglądała się przepływającej
pogłębiarce. Dojechaliśmy wreszcie do Nazare, miejsca nad oceanem, gdzie
występują największe fale na świecie, dochodzące do 30 metrów wysokości.
Niestety tylko zimą, więc musiałem nacieszyć się widokiem 7-8 metrowych.
Ulokowaliśmy się przy samej plaży, gdzie można było być blisko tych
kilkumetrowych fal, które z góry nie robiły żadnego wrażenia. Doczekaliśmy do
zachodu słońca i teraz słuchając Maanamu i innych polskich kapel raczymy się
Porto.
 |
| na skrzyżowaniu dróg zdominowanych przez cyklistów |
 |
| Figueira da Foz z wielkimi plażami i zaaranżowanymi boiskami, które uaktywniają się chyba pod wieczór, bo jak mobilizować się do wysiłku przy temperaturach ok. 30 stopni |
 |
| kładkowy szlak do i z plaży |
 |
| solniska w pobliżu Figueira da Foz |
 |
| ziemia z solą spękana jak w Dolinie Śmierci |
 |
| u ujścia rzeki Mondego mamy ptasie królestwo |
 |
| szczudlaki zespołowo |
 |
| most nad rzeką Mondego, w pobliżu Figueira da Foz |
 |
| okolice słonorośli |
 |
| Flaming indywidualista |
 |
| port w Figueira, rzeka Mondego tuż przy ujściu do Atlantyku |
 |
| panorama Figueira z cyplu vis a vis |
 |
| plaża na trasie do Nazare |
 |
| widok na Nazare |
 |
| Fort Sao Miguel Arcanjo na Przylądku Sitio - to tu tworzą się zimową porą ekstremalne (do 30 m) fale a surferzy biją rekordy na Praia da Norte. Tworzenie się ogromnych fal to zasługa podwodnego Kanionu Nazare, o dł. 200km plus wyjątkowych wiatrów znad Atlantyku w tym miejscu |
 |
| Deski surferów, którzy pływali i bili swoje rekordy na łamanych falach w Nazare |
 |
| Praia do Norte, wody spienione, mimo że tylko 4-metrowe ale i tak robią wrażenie, że oczu nie można oderwać od żywiołu |
 |
| za plecami, Nazare |
 |
| mury Fortu ubarwiają kolorowe, ceramiczne mewy |
 |
| Z fortu skałka wydawała się prosta do przejścia na plażę ale w zderzeniu 1:1, bez odpowiedniego obuwia - daliśmy spokój |
 |
| orientacja na Cypel Sitio |
 |
| magia żywiołu z bezpiecznego dystansu |
 |
| W oczekiwaniu na spektakularną falę |
 |
| petarda! |
 |
| i tak samo powtarzalne zjawisko |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz