niedziela, 27 lipca 2025

27 lipca, niedziela - Setubal, półwysep Troia, Vila Nova da Milfontes, Przylądek Cabo de Sao Vicente

Po śniadaniu ruszyliśmy z pięknie położonego miejsca parkingowego w dół do miasta Setubal. Już wcześniej, mijając różne miejscowości zauważyliśmy ciekawie skomponowane ronda przy wjazdach. Z pewnością uwzględniają najważniejsze atuty regionu. W Setubalu zaintrygowało nas bawiące się kolejką dziecko. Na pewno jest w tym jakieś sensowne skojarzenie ale nie jesteśmy doinformowani. Upał na zewnątrz był męczący, wzięliśmy na cel Przylądek Troia, vis a vis Setubalu. Nawigacja w googlu nie chciała zadziałać, włączyliśmy więc samochodową. Ta poprowadziła nas autostradą, chociaż z założenia omijaliśmy je. Już raz była taka sytuacja ale przed bramkami był zjazd na zwykłą drogę, więc sądziłem, że prawa bramka bez szlabanu właśnie tak nas poprowadzi. Kiedy przejechaliśmy ze zgrozą stwierdziłem, że to była bramka dla pojazdów z czytnikiem. Nie pobrałem biletu i co zrobię przy wyjeździe? Za kilkanaście kilometrów staliśmy przed szlabanem a przez głośnik pan z obsługi mówi: nie ma problemu, proszę wpłacić 39€ i szlaban się otworzy. Ale dlaczego tyle, my tylko pomyliliśmy bramkę? Taki jest koszt tej pomyłki. I w ten sposób opłaciliśmy wszystkie dotychczas ominięte odcinki autostrad w Portugalii. W nawigacji samochodowej nie wyłączyłem dróg płatnych i dlatego nas tak poprowadziła.                                        Dojechaliśmy do samego koniuszka półwyspu Troia ale miejsce okazało się typowym turystycznym resortem. Odbijając w szutrową drogę z kierunkiem na  rzymskie ruiny dotarliśmy do rozlewiska rzeki Sago. Samo stanowisko archeologiczne było zamknięte ale zaintrygowały nas masy ludzi brodzące w płyciźnie z wiaderkami i wyraźnie czegoś poszukujące w mokrym piasku. Okazało się, że wyciągają dla nich kulinarne rarytasy, pt. lingueirao. Najpierw wyszukują dziurek w mokrym piasku, później wsypują w to miejsce odrobinę soli. Reakcją na sól jest wystawianie rurkowatych ciał na światło dzienne, następnie sprawny chwyt  polującego, wyciągnięcie z dna w całej okazałości i wrzut do wiaderka z wodą. Najlepsze są pieczone i popijane chłodnym piwem. W takim zestawie podobno można zjeść tego nieograniczone ilości. Kalmary też można tu upolować, ale już po eskapadzie na pełne morze. Nieopodal brodzących ludzi można zauważyć kutry, które dokończyły żywota na swoistym cmentarzysku. Jadąc wzdłuż wybrzeża niejednokrotnie zadziwiał nas sznur zaparkowanych samochodów przy drodze i nie mogliśmy wyjść z podziwu nad determinacją letników, którzy potrafią po kilka km iść do plaży żeby się tam godzinami wylegiwać i w ogóle nie zanurzać w wodzie, bo potrafi być masakrycznie zimna. I tak pokonując cały półwysep Troia mieliśmy z jednej strony mokradła rzeki Sado a z drugiej strony wydmy i gdzieś daleko, ok. kilometra, wodę. Zjeżdżając z półwyspu ze zdziwieniem zauważyliśmy rozsiane pola ryżowe, czyli Portugalczycy  nie muszą liczyć na Azjatów, żeby zaspokoić swoje kulinarne apetyty. Ryż, zauważyliśmy, jest bardzo popularnym składnikiem menu. Kolejny przystanek, to plaża w Vila Nova da Milfontes, z pięknym klifowym brzegiem, dużymi falami i ciekawą roślinnością na wydmach, tak jak narcyz morski. Jadąc dalej na południe przebijamy się przez górki i trafiamy na piękny widok rzeki, która lada moment wpadnie do oceanu ale kajakarze mają tu kawał przyjemności a my, patrzący z góry, bardzo malowniczy krajobraz. To plaża w Odeceixe. Na zachód słońca chcemy zdążyć dojechać do punktu najbardziej wysuniętego na pd-zach Europy, czyli Cabo de Sao Vicente. Tak jak w przypadku Cabo de Roca, wiatr tutaj jest bardzo gwałtowny ale masa ludzi zgromadziła się na ten wieczorny spektakl. Na końcu były brawa i wszyscy rozjechali się do domów lub na jakieś spokojne miejsce pod rozgwieżdżonym niebem.

 

rondo w Setubalu

płycizny rzeki Sado - w poszukiwaniu mięsa do konsumpcji

sposoby na wywabienie z kryjówki w piasku

teraz tylko zgrabny chwyt

lingueirao (małże okładniczki) w kokonie wapiennym

pod wpływem ciepła(np. grillowanie) muszla się rozdwaja i można wtedy konsumować smakowite ciałko

to już jest koniec

smutny ale intrygujący widok

Stworzenia wodne w portugalskim menu, to podstawa

parkowanie kilometr od plaży a do pokonania pasmo wydm

Estuarium rzeki Sado

Vila Nova de Milfontes - most nad rzeką Mira

plaża w Vila Nova, gdzie fale spotykają się pod kątem prostym

narcyz morski nieincydentalny, było go sporo

z fal przy Vila Nova dało się coś pokombinować

Villa Nova z rzeźbą jak z horroru

rzeka Seixe w drodze do plaży Odeceixe - na końcu musi być pięknie, skoro ma jedne z najwyższych notowań w Portugalii, ale niestety my tylko przejazdem

Słońce się zapada nad przylądkiem Cabo de Sao Vicente

zachody tutejsze gromadzą masę widzów

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz