piątek, 25 lipca 2025

25 lipca, piątek - Lizbona

Przy dźwiękach stukających kół na spojeniach mostu Vasco da Gama udało się usnąć. Niestety, około 5:30 na nasz parking wjechały jakieś ciężarówki i zaczęła się akcja wyładowcza. Stukanie rurami aluminiowymi i głośne rozmowy zmusiły nas do ewakuacji, tym bardziej, że śpimy przy otwartych oknach z założonymi siatkowymi osłonami. Szybka akcja i 10 minut później zasypiamy na sąsiednim parkingu. Cały dzisiejszy dzień poświęcamy na Lizbonę. Mieliśmy trochę przygód ze śniadaniem. Najpierw zajeżdżamy na upatrzony parking parku. Niestety, miał być otwarty o 7:00 a bramę zastaliśmy zamkniętą. Pojechaliśmy obok do sklepu spożywczego, gdzie jest bar. Wzięliśmy numerek i okazało się, że mamy dopiero 18, a jedna pani obsługiwała i to bardzo opieszale 10-ty. Czekania na pół godziny. Wbijamy w nawigację Leclerc i 10 minut przed otwarciem o 8:20 byliśmy na parkingu. Tu wreszcie bez żadnej kolejki możemy się posilić. Zajechaliśmy obok Panteonu na miejsce gratisowe i to do 19:00. Od Panteonu właśnie rozpoczynamy. Wiedzieliśmy, że jest tu pochowana Amalia Rodrigues, królowa fado,  ale kompletnie nas zaskoczył grobowiec futbolisty Eusebio. Wspięliśmy się na taras Panteonu skąd można było obejrzeć w całości wcześniej zauważony mural i piękny widok na Alfamę. Schodząc w dół w IT kupiliśmy za 19,80€ bilety na dwa przejazdy tramwajem nr 28. Pojechaliśmy na przystanek końcowy, gdzie okazało się, że trochę nas orżnięto. Można było w tramwaju kupić jeden przejazd za 3,20€, czyli sumując zapłacilibyśmy 12,80€. No cóż, będziemy teraz ostrożniejsi.  Z powrotem dojeżdżamy do placu Figueira z pomnikiem Króla Jana I. Mimo, że na zdjęciu tego nie widać, to wiele budynków tu na placu jest zaniedbanych i może od naszego ostatniego pobytu w 1997 nie były odnawiane. Na drugim placu Rossio jest już lepiej. Wywołującym złudzenie optyczne trotuarem dochodzimy do Teatru Dramatycznego. Wjeżdżamy na wieżę zbudowaną według projektu Eiffla a później poszukujemy na ulicy Augusta fasady nieczynnego dzisiaj kina, które powstało dokładnie w tym samym roku 1907 co nasz „Pionier” w Szczecinie. Okazało się, że to remontowana obecnie kamienica w której będzie hotel. Dalej podążamy deptakiem do Łuku Triumfalnego, po przejściu­‑‑ którego natrafiamy na ogromnym placu Commercio , na pomnik Króla Józefa I. Od Bisi dostaliśmy informację, że można dobrze zjeść w Mercado da Ribeira, do którego ledwo się dowlekliśmy. Tam czekało nas wielkie rozczarowanie. Ceny niczym nie przypominały street foodowych, jak się spodziewaliśmy, a i lepsze na tym wyjeździe już jedliśmy. Wieczór przypomniał nam, że nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca. Plan przejazdu mostem Vasco da Gama spalił na panewce. Ogromny korek wywołany kolizją na jego początku, zmienił nasz plan. Postanowiliśmy przejechać go w odwrotnym kierunku. Wybraliśmy miejsce po drugiej stronie ale nawigacja postanowiła kolejnym mostem wywieźć nas na bezdroża, ponieważ znalazła inną miejscowość o tej samej nazwie i to około 30 km oddaliło nas od tej właściwej. Wracając, za miasteczkiem gdzie odbywał się jakiś festyn, przy nieczynnej stacji benzynowej zalegliśmy na nocleg, Czy odgłosy zabawy nie będą nam zakłócały snu?

 

Lizboński Panteon

zadzierając głowę do góry

wszyscy wybitnie zasłużeni dla Portugalii mają tu swoje miejsce

Królowa Fado - uważana za najwybitniejszą reprezentantkę tego gatunku, ambasadorka kultury portugalskiej w świecie

widok z tarasu Panteonu na nasze gratisowe miejsce parkingowe

      Miradouro na zamek 
Alfama - najstarsza dzielnica Lizbony

Tramwaje nie tylko dla turystów

katedra, inaczej Se

Plac Figueira z pomnikiem króla Jana I

Plac Rossio, podobno na tym placu w 1974 r zainicjowały kwiaciarki wkładanie czerwonych goździków do luf żołnierzy, co miało symbolicznie zachęcić do pokojowego zakończenia konfliktu (tzw. Rewolucja goździków)

Teatr Narodowy 

cały czas kręcimy się wokół Rossio

winda Santa Justa - łączy 2 ulice, które dzieli wysokość 30 m

od placu Rossio odchodzi uliczka Dos Sapateiros i pierwszy budynek po prawej, to kiedyś siedziba pierwszego w Lizbonie kina, które przez lata było rówieśnikiem naszego Pioniera-oby trwał jak najdłużej

deptak Rua Augusta, handlowy tygiel

Plac do Comercio/ Handlowy, otoczony budynkami rządowymi. po tragicznym trzęsieniu ziemi w 1755, cały plac zbudowano na palach, w celu uniknięcia drastycznych konsekwencji na przyszłość przy podobnym katakliźmie

Hala żywieniowa Mercado do Ribeira; po wyrafinowanym cenowo posiłku musieliśmy się pocieszyć oczywiście w pobliskiej Pasteleria, obłędnymi pasteisami de nata - one zawsze poprawiają humor

przeprawiliśmy się przez Tag i trafiliśmy do Villa Franca - sądząc z aranżacji na rondzie, wpadliśmy na tereny rolnicze, związane z hodowlą bydła - zapachniało Canning Stock Route w Australii
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz