Przy dźwiękach stukających kół na spojeniach mostu Vasco da
Gama udało się usnąć. Niestety, około 5:30 na nasz parking wjechały jakieś
ciężarówki i zaczęła się akcja wyładowcza. Stukanie rurami aluminiowymi i
głośne rozmowy zmusiły nas do ewakuacji, tym bardziej, że śpimy przy otwartych
oknach z założonymi siatkowymi osłonami. Szybka akcja i 10 minut później
zasypiamy na sąsiednim parkingu. Cały dzisiejszy dzień poświęcamy na Lizbonę.
Mieliśmy trochę przygód ze śniadaniem. Najpierw zajeżdżamy na upatrzony parking
parku. Niestety, miał być otwarty o 7:00 a bramę zastaliśmy zamkniętą.
Pojechaliśmy obok do sklepu spożywczego, gdzie jest bar. Wzięliśmy numerek i
okazało się, że mamy dopiero 18, a jedna pani obsługiwała i to bardzo opieszale
10-ty. Czekania na pół godziny. Wbijamy w nawigację Leclerc i 10 minut przed
otwarciem o 8:20 byliśmy na parkingu. Tu wreszcie bez żadnej kolejki możemy się
posilić. Zajechaliśmy obok Panteonu na miejsce gratisowe i to do 19:00. Od
Panteonu właśnie rozpoczynamy. Wiedzieliśmy, że jest tu pochowana Amalia
Rodrigues, królowa fado, ale kompletnie
nas zaskoczył grobowiec futbolisty Eusebio. Wspięliśmy się na taras Panteonu
skąd można było obejrzeć w całości wcześniej zauważony mural i piękny widok na
Alfamę. Schodząc w dół w IT kupiliśmy za 19,80€ bilety na dwa przejazdy
tramwajem nr 28. Pojechaliśmy na przystanek końcowy, gdzie okazało się, że
trochę nas orżnięto. Można było w tramwaju kupić jeden przejazd za 3,20€, czyli
sumując zapłacilibyśmy 12,80€. No cóż, będziemy teraz ostrożniejsi. Z powrotem dojeżdżamy do placu Figueira z
pomnikiem Króla Jana I. Mimo, że na zdjęciu tego nie widać, to wiele budynków
tu na placu jest zaniedbanych i może od naszego ostatniego pobytu w 1997 nie
były odnawiane. Na drugim placu Rossio jest już lepiej. Wywołującym złudzenie
optyczne trotuarem dochodzimy do Teatru Dramatycznego. Wjeżdżamy na wieżę
zbudowaną według projektu Eiffla a później poszukujemy na ulicy Augusta fasady
nieczynnego dzisiaj kina, które powstało dokładnie w tym samym roku 1907 co
nasz „Pionier” w Szczecinie. Okazało się, że to remontowana obecnie kamienica w
której będzie hotel. Dalej podążamy deptakiem do Łuku Triumfalnego, po
przejściu‑‑ którego natrafiamy na ogromnym placu Commercio , na pomnik
Króla Józefa I. Od Bisi dostaliśmy informację, że można dobrze zjeść w Mercado
da Ribeira, do którego ledwo się dowlekliśmy. Tam czekało nas wielkie
rozczarowanie. Ceny niczym nie przypominały street foodowych, jak się
spodziewaliśmy, a i lepsze na tym wyjeździe już jedliśmy. Wieczór przypomniał
nam, że nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca. Plan przejazdu mostem
Vasco da Gama spalił na panewce. Ogromny korek wywołany kolizją na jego
początku, zmienił nasz plan. Postanowiliśmy przejechać go w odwrotnym kierunku.
Wybraliśmy miejsce po drugiej stronie ale nawigacja postanowiła kolejnym mostem
wywieźć nas na bezdroża, ponieważ znalazła inną miejscowość o tej samej nazwie
i to około 30 km oddaliło nas od tej właściwej. Wracając, za miasteczkiem gdzie
odbywał się jakiś festyn, przy nieczynnej stacji benzynowej zalegliśmy na
nocleg, Czy odgłosy zabawy nie będą nam zakłócały snu?
 |
| Lizboński Panteon |
 |
| zadzierając głowę do góry |
 |
| wszyscy wybitnie zasłużeni dla Portugalii mają tu swoje miejsce |
 |
| Królowa Fado - uważana za najwybitniejszą reprezentantkę tego gatunku, ambasadorka kultury portugalskiej w świecie |
 |
| widok z tarasu Panteonu na nasze gratisowe miejsce parkingowe |
Miradouro na zamek  |
| Alfama - najstarsza dzielnica Lizbony |
 |
| Tramwaje nie tylko dla turystów |
 |
| katedra, inaczej Se |
 |
| Plac Figueira z pomnikiem króla Jana I |
 |
| Plac Rossio, podobno na tym placu w 1974 r zainicjowały kwiaciarki wkładanie czerwonych goździków do luf żołnierzy, co miało symbolicznie zachęcić do pokojowego zakończenia konfliktu (tzw. Rewolucja goździków) |
 |
| Teatr Narodowy |
 |
| cały czas kręcimy się wokół Rossio |
 |
| winda Santa Justa - łączy 2 ulice, które dzieli wysokość 30 m |
 |
| od placu Rossio odchodzi uliczka Dos Sapateiros i pierwszy budynek po prawej, to kiedyś siedziba pierwszego w Lizbonie kina, które przez lata było rówieśnikiem naszego Pioniera-oby trwał jak najdłużej |
 |
| deptak Rua Augusta, handlowy tygiel |
 |
| Plac do Comercio/ Handlowy, otoczony budynkami rządowymi. po tragicznym trzęsieniu ziemi w 1755, cały plac zbudowano na palach, w celu uniknięcia drastycznych konsekwencji na przyszłość przy podobnym katakliźmie |
 |
| Hala żywieniowa Mercado do Ribeira; po wyrafinowanym cenowo posiłku musieliśmy się pocieszyć oczywiście w pobliskiej Pasteleria, obłędnymi pasteisami de nata - one zawsze poprawiają humor |
 |
| przeprawiliśmy się przez Tag i trafiliśmy do Villa Franca - sądząc z aranżacji na rondzie, wpadliśmy na tereny rolnicze, związane z hodowlą bydła - zapachniało Canning Stock Route w Australii |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz