Rano poszukaliśmy myjni i pojechaliśmy do Coimbry,
najstarszego miasta uniwersyteckiego w Portugalii, byłej stolicy. Przechodząc koło rzymskiego
akweduktu, najpierw zajrzeliśmy do Ogrodu Botanicznego. Błądziliśmy po
miasteczku uniwersyteckim, nie mając żadnego sensownego planu zwiedzania.
Czasem z jakiegoś tarasu udało nam się zrobić zdjęcie miasta, i tak zupełnym
przypadkiem trafiliśmy do uniwersyteckiej stołówki. Była 12:30 a tu w najlepsze
odchodziła konsumpcja obiadowych dań. Portugalczycy spożywają obiad pomiędzy
12:30 a 14:00. Zamówiliśmy 2 kawy, espresso i większą kawę z mlekiem, razem
1,15€. To nas przekonało, że należy tu wrócić na obiad. Zajrzeliśmy do Nowej
Katedry, gdzie zewsząd kapało złotem. Przeszliśmy przez główny plac uniwersytetu, którego część była
remontowana, kierując się w stronę Starej Katedry. Tu już mieliśmy pewność, że
zdobienia były wykonane ze złota pozyskanego w Brazylii. Tak przeczytaliśmy w
internecie. Gotycki ołtarz w stylu płomienistym, bogato rzeźbiony przypominał
nam ołtarz Wita Stwosza z Kościoła Mariackiego.
Nie tylko ten główny
robił wrażenie, ale nawy boczne z
pięknymi rzeźbieniami także. Zachował się również kamień węgielny z pierwszej
bazyliki z XII w. Ciekawym elementem były dwie potężne muszle wypełnione wodą
święconą. Po obejściu dookoła dziedzińca katedralnego wróciliśmy poprzez plac
Uniwersytetu do stołówki. Natknęliśmy się po drodze na intrygującą rzeźbę na
fasadzie , która może nie zwróciłaby naszej uwagi, gdyby nie roślinność,
wyrastająca zza jej pleców. W stołówce czekał nas niestety lekki zawód. Było
już po 15-tej i ci „cholerni” Portugalczycy wyjedli wszystkie gorące potrawy.
Zostały tylko zimne – panierowane kawałki dorsza i mięsa oraz paszteciki z
dorsza, tutejszy hicior. Zamówiliśmy tego 2 duże talerze a na deser 2 porcje
czegoś, co smakowało jak tiramisu. Cena powaliła nas z nóg, zapłaciliśmy całe
9,40€. Chyba to były ceny dla biednych studentów. Dwie przecznice dalej, prawie
połowę tej ceny zapłaciliśmy biednej studentce, za 3 długopisy. Studentka
ubrana była w uniform używany tylko na szczególne okazje. Taką okazją była
sprzedaż długopisów turystom z Polski. Kolory tych długopisów odpowiadały
różnym wydziałom uniwersytetu.
Z Coimbry pojechaliśmy nad Atlantyk do Aveiro – portugalskiej
Wenecji. Po szczęśliwym zaparkowaniu auta udaliśmy się do centrum, a po drodze
spróbowaliśmy tutejszego pasztecika z dorsza, wypełnionego owczym serem, na
gorąco. Fakt, był świetny ale niezwykle drogi, bo ponad połowę ceny obiadu dla
dwojga z uniwersyteckiego baru.
Choć w porównaniu z Wenecją Aveiro posiada tylko 2 kanały,
organizowane są tutaj wycieczki gondolami, zwanymi moliceiros. Ciężko o intymny
rejs we dwoje, bo na pokład wchodzi około 20 osób a gondolier obsługuje
100-konny silnik spalinowy. 45-min spacer po kanałach to 16€ od osoby, a dla
nas emerytów 13€. Miasto jest kolorowo udekorowane, ponieważ w ten weekend
odbywa się Festiwal Dwóch Kanałów. Muzyka rozbrzmiewa na ulicach i gondolach.
Aveiro zachwyca nas secesyjnymi kamienicami, nowoczesną architekturą i zrewitalizowaną
przestrzenią industrialną dawnej fabryki porcelany, w której obecnie mieści się
centrum kulturalno- kongresowe. Przed dotarciem do samochodu trafiamy na replikę tej fabryki,
która dopiero z bliska okazała się zbudowana z kartonów.
 |
| Coimbra akwedukt |
 |
| Coimbra - Ogród Botaniczny, baaardzo rozległy |
 |
| młode pędy palmy |
 |
| Coimbra - widok na Miasto Dolne po drugiej stronie rzeki Mondego |
 |
| zestaw wzmacniający w stołówce uniwersyteckiej |
 |
| Fasada Katedry Nowej |
 |
| wnętrze Katedry Nowej, przebogato zdobiony ołtarz |
 |
| mnogość detali |
 |
| Stary Uniwersytet 1290 r., co plasuje go w 10-tce najstarszych uniwersytetów w Europie, czworokątny plac zabudowany wokół |
 |
| ołtarz Katedry Starej |
 |
| kamień wotywny pod pierwszą bazylikę romańską z 1117 r. |
 |
| postacie o zindywidualizowanych rysach twarzy |
 |
| misa na wodę święconą; wszystkie występujące w katedrze są w tej samej konwencji |
 |
| w stronę ołtarza |
 |
| Stara Katedra - dziedziniec pod chmurką |
 |
| plac uniwersytecki raz jeszcze |
 |
| kompozycja rzeźbiarska z akcentami florystycznymi w tle |
 |
| studentka Uniwersytetu w pełnym umundurowaniu, dorabiająca długopisami "I💗Coimbra" |
 |
| Aveiro - kościół przy Placu Republiki |
 |
| masa do pasztecika z dorsza w panierce |
 |
| pasztecik finalnie, czasami z niespodzianką serową w środku |
 |
| Aveiro - portugalska Wenecja, miasteczko barwne, tłumne ale niemęczące |
 |
| atut Aveiro - secesyjne kamienice, odnowione i pięknie wyeksponowane |
 |
| dawna fabryka porcelany Vista Alegre, która przeniosła się kilkanaście kilometrów dalej |
 |
| wenecki klimacik, zamiast kłódek na mostkach kolorowe wstążki, też zakochanych |
 |
| kiedyś Aveiro stało solą i suszonym dorszem, teraz dawni rybacy postawili na turystów |
 |
| na dziobach łodzi rybackich malunki nawiązujące do lokalnych historii |
 |
| centralnie - Muzeum Secesji |
 |
| instalacja z kartonu ale z daleka wcale nie wyglądało to na aranżację artystyczną |
 |
| gotowe do wysyłki? |
 |
| a może to reklama taśmy pakowej? |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz