Cały dzień w podróży, tradycyjną trasą na Paryż, później Bordeaux i Bilbao.
Wybór bliskości Paryża na trasie okazał się totalnym niewypałem, bo nawigacja wprowadziła nas na obwodnicę Peripherique, zawsze zatłoczoną. Sądziliśmy , że ominiemy stolicę większym łukiem, niestety – mieliśmy w plecy 2h. Jedyną atrakcją tego dnia było zatrzymanie się na parkingu w sąsiedztwie linii kolejowej TGV i to akurat w momencie, kiedy te pociągi kursowały jak strzały, dosłownie co 5 minut, to w jedną , to w drugą stronę. I nagle, po pół godzinie zrobiła się cisza. Trafiliśmy akurat na wyjątkową intensywność w rozkładzie jazdy.
Całą Francję od granicy z Belgią do hiszpańskiej pokonywaliśmy autostradami i bardzo chwaliliśmy sobie częstotliwość fajnych parkingów bez infrastruktury paliwowej i gastronomicznej. Ale trzeba przyznać, że płatność dróg nie odstrasza Francuzów. Są one niesamowicie zatłoczone a wcale nietanie.
| To akurat nie jest TGV ale jechał bardzo szybko |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz