sobota, 26 lipca 2025

26 lipca, sobota - Cabo Espihel, Sesimbra,

Umcyk, umcyk nie dał nam spać do drugiej w nocy. Koszmar!!!!!!!!!!!! Gosia była załamana i w tej rozpaczy postanowiła nie pozostać sama. Jej komentarze wyrwały mnie z delikatnego snu i doprowadziły do szału. Wydarłem się pełną mocą i ku naszemu zdumieniu muzyka w wiosce przycichła. Ma się to podparcie, coś ze śpiewania w chórze zostało.

Wjechaliśmy na most Vasco da Gama ale zdjęć nie mamy, bo Gosia całą trasę nagrywała na kamerę. Fotkę strzeliłem później. W sporym korku stanęliśmy przed wjazdem na most 25 Kwietnia- data związana jest z rewolucją goździków z 1974 r. Po drugiej stronie dojechaliśmy pod pomnik Chrystusa, skąd rozpościerał się piękny widok na Lizbonę. Od lewej strony do lądowania podchodziły samoloty i dostrzegliśmy nasz lotowski. Sprawdziliśmy loty i ich ceny, ustaliliśmy, że poświęcimy kiedyś więcej czasu na zwiedzanie Lizbony w przychylniejszej temperaturze.                                                                                                                        Dotarliśmy do Cabo Espihel, przylądka na półwyspie Setubal. Obok opuszczonej noclegowni z czasów średniowiecza jest jeszcze czynny kościół. Za nim, z klifu można oglądać piękne widoki. Kilka kilometrów stąd w skałach odciśnięte są ślady dinozaura. Nie odważyliśmy się na tak daleki spacer w gorączce ponad 30-to stopniowej.                                                              Jadąc przez miejscowość Sesimbra zauważyliśmy górujący nad okolicą zamek. Decyzja była natychmiastowa i już za kilka minut spacerowaliśmy po murach zamku robiąc zdjęcia miasteczka z góry. Gorączka jest tutaj do wytrzymania w sklepach z klimatyzacją, w aucie lub naturalnie pod drzewami. Niesamowite jest to, że cień potrafi uczynić z upału coś do zniesienia. Tym razem wykorzystaliśmy do tego drzewo oliwne. Jak widać owoce są jeszcze niedojrzałe.                                                                                                                            Zbliża się wieczór i najwyższy czas na znalezienie miejsca na nocleg. Droga wiodła wysokim zboczem nad zatoką i tam znaleźliśmy spokojny zjazd obok szosy, która w nocy była słabo uczęszczana. Ustawiliśmy się nieco głębiej w zaroślach a tu nagle wjeżdża kamper z trzema dziewczynami i zamiast pozostać bliżej wjazdu rozpoczyna manewr cofania w naszą intymną zatoczkę. Dziewczynę, która wyszła z auta aby wskazywać miejsce postoju zapytaliśmy, czy to najlepszy pomysł aby parkować tak blisko nas? Podeszła do nas i powiedzieliśmy, że do późnej nocy będziemy głośno słuchać muzyki.  Grzecznie, acz z obrażoną miną wycofały się a my godzinę później zasnęliśmy w naszej oazie spokoju.

 

wcześniej nazwany imieniem dyktatora Salazara, ale to się zmieniło po goździkowej rewolucji. Ma ok 2300m dł; konstrukcją i kolorem przypomina Golden Gate w San Francisco ale okazuje się, że inspiracją był inny most z SF - Oakland Bay Bridge a wykonawcą Oakland i Lizbońskiego była jedna firma

widok z Chrystusowej Almady na Alfamę

pomniku, jesteś wielki!

Belemowska Lizbona za prążkowym parawanem

taniec z różańcem?

Vasco da Gama w filarach nieskończoności

jak głęboko most wpada w ląd...

port w Lizbonie

Sanktuarium na Przylądku Espichel; pod arkadami pomieszczenia noclegowni dla pielgrzymów

kościół w środku; nieważne jak porzucone wydają się po drodze niektóre obiekty sakralne ale wnętrza robią wrażenie

spacer po klifie w poszukiwaniu śladów dinozaurów - to nie tu

gdzieś tam są tropy prowadzące do świata Jury

Sesimbra - wieża zamkowa

z murów zamkowych widok na Sesimbrę

oliwki jeszcze w fazie niedojrzałości

Malowniczy Półwysep Setubal, drogi kręte i rollercoaster-owe

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz