Umcyk, umcyk nie dał nam spać do drugiej w nocy.
Koszmar!!!!!!!!!!!! Gosia była załamana i w tej rozpaczy postanowiła nie
pozostać sama. Jej komentarze wyrwały mnie z delikatnego snu i doprowadziły do
szału. Wydarłem się pełną mocą i ku naszemu zdumieniu muzyka w wiosce
przycichła. Ma się to podparcie, coś ze śpiewania w chórze zostało.
Wjechaliśmy na most Vasco da Gama ale zdjęć nie mamy, bo
Gosia całą trasę nagrywała na kamerę. Fotkę strzeliłem później. W sporym korku
stanęliśmy przed wjazdem na most 25 Kwietnia- data związana jest z rewolucją
goździków z 1974 r. Po drugiej stronie dojechaliśmy pod pomnik Chrystusa, skąd
rozpościerał się piękny widok na Lizbonę. Od lewej strony do lądowania
podchodziły samoloty i dostrzegliśmy nasz lotowski. Sprawdziliśmy loty i ich
ceny, ustaliliśmy, że poświęcimy kiedyś więcej czasu na zwiedzanie Lizbony w
przychylniejszej temperaturze. Dotarliśmy do Cabo Espihel, przylądka na półwyspie Setubal.
Obok opuszczonej noclegowni z czasów średniowiecza jest jeszcze czynny kościół.
Za nim, z klifu można oglądać piękne widoki. Kilka kilometrów stąd w skałach
odciśnięte są ślady dinozaura. Nie odważyliśmy się na tak daleki spacer w
gorączce ponad 30-to stopniowej. Jadąc przez miejscowość Sesimbra zauważyliśmy górujący nad
okolicą zamek. Decyzja była natychmiastowa i już za kilka minut spacerowaliśmy
po murach zamku robiąc zdjęcia miasteczka z góry. Gorączka jest tutaj do
wytrzymania w sklepach z klimatyzacją, w aucie lub naturalnie pod drzewami.
Niesamowite jest to, że cień potrafi uczynić z upału coś do zniesienia. Tym
razem wykorzystaliśmy do tego drzewo oliwne. Jak widać owoce są jeszcze
niedojrzałe. Zbliża się wieczór i najwyższy czas na znalezienie miejsca na
nocleg. Droga wiodła wysokim zboczem nad zatoką i tam znaleźliśmy spokojny
zjazd obok szosy, która w nocy była słabo uczęszczana. Ustawiliśmy się nieco
głębiej w zaroślach a tu nagle wjeżdża kamper z trzema dziewczynami i zamiast
pozostać bliżej wjazdu rozpoczyna manewr cofania w naszą intymną zatoczkę.
Dziewczynę, która wyszła z auta aby wskazywać miejsce postoju zapytaliśmy, czy
to najlepszy pomysł aby parkować tak blisko nas? Podeszła do nas i
powiedzieliśmy, że do późnej nocy będziemy głośno słuchać muzyki. Grzecznie, acz z obrażoną miną wycofały się a
my godzinę później zasnęliśmy w naszej oazie spokoju.
 |
| wcześniej nazwany imieniem dyktatora Salazara, ale to się zmieniło po goździkowej rewolucji. Ma ok 2300m dł; konstrukcją i kolorem przypomina Golden Gate w San Francisco ale okazuje się, że inspiracją był inny most z SF - Oakland Bay Bridge a wykonawcą Oakland i Lizbońskiego była jedna firma |
 |
| widok z Chrystusowej Almady na Alfamę |
 |
| pomniku, jesteś wielki! |
 |
| Belemowska Lizbona za prążkowym parawanem |
 |
| taniec z różańcem? |
 |
| Vasco da Gama w filarach nieskończoności |
 |
| jak głęboko most wpada w ląd... |
 |
| port w Lizbonie |
 |
| Sanktuarium na Przylądku Espichel; pod arkadami pomieszczenia noclegowni dla pielgrzymów |
 |
| kościół w środku; nieważne jak porzucone wydają się po drodze niektóre obiekty sakralne ale wnętrza robią wrażenie |
 |
| spacer po klifie w poszukiwaniu śladów dinozaurów - to nie tu |
 |
| gdzieś tam są tropy prowadzące do świata Jury |
 |
| Sesimbra - wieża zamkowa |
 |
| z murów zamkowych widok na Sesimbrę |
 |
| oliwki jeszcze w fazie niedojrzałości |
 |
| Malowniczy Półwysep Setubal, drogi kręte i rollercoaster-owe |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz