Szukając wieczorem miejsca na nocleg zauważyliśmy informację
o jakimś megalicie. Trafiamy tam rano. Obelisk jest ponad dwumetrowy i wygląda
jak kieł jakiegoś prehistorycznego stwora. Pochodzi sprzed 6,5 tys. lat. W tym
rejonie, Vila do Bispo jest to jeden z większych egzemplarzy, wśród ponad 300
na powierzchni 42 km2. Przejeżdżamy do miejsca na południe od miasta Lagoa,
gdzie są arcyciekawe klify i jaskinie w
nich wyrzeźbione. To Groty de Benagil.
Są one ogrodzone i nie sposób zajrzeć w dół, natomiast słychać jak fale obijają
się o ściany. Wspinamy się coraz wyżej a naszym oczom ukazują się kolejne twory
natury. Ocean wyrzeźbił w piaskowcu bramy, pod którymi można teraz przepływać
kajakiem. Ostańce skalne łudząco są podobne do tych z australijskiego wybrzeża
Great Ocean Road, 12 Apostołów. Postanowiliśmy pójść do auta inną drogą, wokół kanionu, który
przeszliśmy mostkiem bliżej klifów. Temperatura ponad 30 st.C, wody mamy jak na
lekarstwo a droga zaczyna nam się dłużyć. Koło, jakie wydawało się nam przejść
z kilkuset metrów urosło do ponad dwóch kilometrów a auta jak nie ma tak nie
ma. Autentycznie zaczęliśmy się obawiać, co będzie jak nie skręciliśmy w
odpowiednią drogę i trzeba będzie się cofnąć? Nie ma drzew, ani innej osłony
przed słońcem a my wciąż idziemy. Weszliśmy w jakąś szutrowa drogę podobną do
tej w którą wjechaliśmy przed trzema godzinami i po przejściu 200 m w
niewielkiej zatoczce w krzakach zobaczyliśmy nasze auto. Tak z jego widoku
cieszyłem się chyba tylko w salonie przy jego zakupie. Chłodząc się klimą
dojechaliśmy do Sand City, atrakcji w okolicach. Tam to dopiero była patelnia.
Przeskakiwaliśmy tylko od jednej ławeczki pod drzewem do drugiej, aż wreszcie
ja skapitulowałem a Gosia z poświęceniem przespacerowała się wokół robiąc
zdjęcia bardziej atrakcyjnym postaciom z piasku. Po drodze do
trafiliśmy na kolejny plac z zabudową w środku. Tym razem to jakaś
kompozycja przestrzenna z kolorowych kul. Na jednej wyraźnie widać postaci z
obrazu Matisa. Obiadokolację jemy w pobliżu rozlewiska rzeki Formosa, nad
którym z częstotliwością 5 minut przelatywały samoloty lądujące na pobliskim
lotnisku w Faro. Pojechaliśmy jeszcze na Praia de Faro przez jedyny most jaki
tam prowadził aby rozejrzeć się za noclegiem. Niestety ludzi multum. Gosia
złapała w czapkę zachodzące słońce i tym samym mostem wróciliśmy na stały ląd.
Niedaleko stamtąd, na wielkim parkingu przy lotnisku będziemy nocować. Czy to
dobry pomysł, okaże się rano.
 |
| ślady dawnego kultu- menhir spod Vila do Bispo |
 |
| miejsce ogrodzone to dziura w skale sięgająca oceanu |
 |
| podziwianie zjawisk krasowych z poziomu wody |
 |
| Grota de Benagil, z plażą, najpiękniejsza jest od strony wody |
 |
| krasowe widowisko |
 |
| dzieje się wokół Praia de Benagil |
 |
| po prostu most |
 |
| Sand City wita - piaskowe miasto koło Lagoa, chwali się, że jest największe na świecie |
 |
| stylizowana Mona Lisa |
 |
| i znane budynki, i postacie z bajek |
 |
| z kreskówki |
 |
| też znani, od Jamesa Camerona |
 |
| z komiksów |
 |
| z Antypodów |
 |
| ze średniowiecznej Europy |
 |
| kulki na orbitach - takie rondo zachęca do wjazdu do miasteczka |
 |
| rozlewiska rzeki Formosa |
 |
| chciała ukraść słońce |
 |
| most łączący Faro z półwyspem nad rozlewiskami rzeki Formosa |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz