Plany przejechania Alp, które spaliły na panewce w roku
2000, tym razem padły z powodu ekstremalnych temperatur, sięgających tam
niemalże 40 stopni C. Gosi propozycja wyjazdu na Bornholm, która czekała na
realizację już kilka dobrych lat,
została przyjęta z wielkim entuzjazmem. Niestety połączenia promowe z
Kołobrzegu w czasie pandemii zawieszono a po niej już nie wznowiono do tej pory.
Szukając innych połączeń, sądziłem, że cena nas pokonała, bo z Sassnitz prom
kosztował 2400 zł za auto z rowerami dla dwóch osób, ale okazało się, że trzy
godziny dłużej trwający rejs z Køge
w Danii kosztował 1/3 tej sumy. Trzeba było tylko przejechać, bagatela, 550km
więcej autem, czyli 815 km. W niedzielę rano, z rowerami na bagażniku
ruszyliśmy w 12 h podróż do Køge.
Już w poniedziałek o 0:30, wypłynęliśmy w rejs do Rønne na Bornholmie. Około
6:00 zjechaliśmy z promu i kilka km za miastem znaleźliśmy parking, na którym
dospaliśmy brakujące 2h. Mimo, mżawki o 10:00 pojechaliśmy rowerami do miasta
trochę pozwiedzać. Deszcz zatrzymał nas w kafejce na ponad godzinę, a później,
pozostawiwszy rowery pod drzewem na głównym placu miasta postanowiliśmy
pospacerować. Najpierw chroniąc się przed deszczem odwiedziliśmy kilka sklepów
a jak deszcz zelżał wędrowaliśmy ulicami miasta. Rønne, choć jest największym
miastem Bornholmu, wcale nie sprawia takiego wrażenia. Jego charakter tworzą
przede wszystkim niewielkie, drewniane
domki, pomalowane na najróżniejsze kolory. Niektóre są naprawdę
urocze. Z kilkoma Gosia była, jak sama stwierdziła, wręcz kompatybilna. Nad mariną, do której
dotarliśmy stał niewielki kościół, w którym było sporo akcentów
marynistycznych. Wróciliśmy do auta i podjechaliśmy dwa kilometry w stronę
Hasle na miejsce parkingowe w lesie, gdzie po jedzeniu ruszyliśmy na krótki
spacer nad morze. To piszemy dnia następnego bo zmęczeni podróżą i pierwszymi
pokonanymi kilometrami pieszo i na rowerach usnęliśmy przy akompaniamencie szumu
morza.

fragment mostu nad Wielkim Bełtem, stanowiący preludium do mostu wiszącego |
Widok na ok 18-km most nad Wielkim Bełtem. Przeprawa w każdą stronę 235 DKK |
Pierwsza picnic area na trasie k. Ronne
 |
| Azymut na stolicę Bornholmu |
 |
| Kwitnąca magnolia; taki klimat, że kwiaty kwitną 2x w roku |
kolorowe budynki w obrębie historycznej dzielnicy Ronne |
| Ceglano- malinowy, to mój ulubiony kolor i ulubiony kolor elewacji na Bornholmie |
 |
| domki nadzwyczaj urokliwe, nawet bez oświetlającego słońca |
 |
| i faworyzowany kwiat - malwa |
 |
| kościół św. Mikołaja luterańsko-ewangelicki należy do Duńskiego Kościoła Ludowego |
 |
podwieszony żaglowiec, to prawdziwy hit, jak się okazało później, popularny element wystroju tutejszych kirke |
 |
| ptaki na kamieniach w zadziwiający sposób opierają się falom i wiatrowi |
 |
| zachodni brzeg wyspy, spacer wzdłuż plaży-tak, kąpiel, już nie |
 |
| próba pokonania przyciągania ziemskiego |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz