poniedziałek, 10 sierpnia 2026

10 sierpnia, poniedziałek, Rønne

Plany przejechania Alp, które spaliły na panewce w roku 2000, tym razem padły z powodu ekstremalnych temperatur, sięgających tam niemalże 40 stopni C. Gosi propozycja wyjazdu na Bornholm, która czekała na realizację  już kilka dobrych lat, została przyjęta z wielkim entuzjazmem. Niestety połączenia promowe z Kołobrzegu w czasie pandemii zawieszono a po niej już nie wznowiono do tej pory. Szukając innych połączeń, sądziłem, że cena nas pokonała, bo z Sassnitz prom kosztował 2400 zł za auto z rowerami dla dwóch osób, ale okazało się, że trzy godziny dłużej trwający rejs z Køge w Danii kosztował 1/3 tej sumy. Trzeba było tylko przejechać, bagatela, 550km więcej autem, czyli 815 km. W niedzielę rano, z rowerami na bagażniku ruszyliśmy w 12 h podróż do Køge. Już w poniedziałek o 0:30, wypłynęliśmy w rejs do Rønne na Bornholmie. Około 6:00 zjechaliśmy z promu i kilka km za miastem znaleźliśmy parking, na którym dospaliśmy brakujące 2h. Mimo, mżawki o 10:00 pojechaliśmy rowerami do miasta trochę pozwiedzać. Deszcz zatrzymał nas w kafejce na ponad godzinę, a później, pozostawiwszy rowery pod drzewem na głównym placu miasta postanowiliśmy pospacerować. Najpierw chroniąc się przed deszczem odwiedziliśmy kilka sklepów a jak deszcz zelżał wędrowaliśmy ulicami miasta. Rønne, choć jest największym miastem Bornholmu, wcale nie sprawia takiego wrażenia. Jego charakter tworzą przede wszystkim niewielkie, drewniane domki, pomalowane na najróżniejsze kolory. Niektóre są naprawdę urocze. Z kilkoma Gosia była, jak sama stwierdziła, wręcz kompatybilna. Nad mariną, do której dotarliśmy stał niewielki kościół, w którym było sporo akcentów marynistycznych. Wróciliśmy do auta i podjechaliśmy dwa kilometry w stronę Hasle na miejsce parkingowe w lesie, gdzie po jedzeniu ruszyliśmy na krótki spacer nad morze. To piszemy dnia następnego bo zmęczeni podróżą i pierwszymi pokonanymi kilometrami pieszo i na rowerach usnęliśmy przy akompaniamencie szumu morza.

      fragment mostu nad Wielkim Bełtem, stanowiący preludium do mostu wiszącego

Widok na ok 18-km most nad Wielkim Bełtem. Przeprawa w każdą stronę 235 DKK

 



     Pierwsza picnic area na trasie k. Ronne

Azymut na stolicę Bornholmu

 

Kwitnąca magnolia; taki klimat, że kwiaty kwitną 2x w roku

kolorowe budynki w obrębie historycznej dzielnicy Ronne
 Ceglano- malinowy, to mój ulubiony kolor i ulubiony kolor elewacji na Bornholmie
domki nadzwyczaj urokliwe, nawet bez oświetlającego słońca
i faworyzowany kwiat - malwa
kościół św. Mikołaja luterańsko-ewangelicki należy do Duńskiego Kościoła Ludowego
podwieszony żaglowiec, to prawdziwy hit, jak się okazało później, popularny element wystroju
 tutejszych kirke
ptaki na kamieniach w zadziwiający sposób opierają się falom i wiatrowi
zachodni brzeg wyspy, spacer wzdłuż plaży-tak, kąpiel, już nie
próba pokonania przyciągania ziemskiego











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz