wtorek, 11 sierpnia 2026

11 sierpnia, wtorek - wzdłuż zachodniego brzegu

Dzisiaj pogoda jest bardziej sprzyjająca do jazdy na rowerze – piękne słońce, temperatura powyżej 20, jedynie na co można byłoby ponarzekać to dość silny wiatr. Można uniknąć jego szaleństwa jeżdżąc po lasach, bo takich tras tu mnóstwo biegnących blisko brzegu Bałtyku. Trzymamy się zachodniej strony wyspy i jedziemy spod Rønne na północ, w kierunku szpicy Bornholmu. Po drodze wpadamy na różne klimatyczne miejsca, które potwierdzają fakt, że to wyspa typowo turystyczna. Ludzie dekują się  nawet, w najbardziej mało komfortowych warunkach, byleby być jak najbliżej morza i poczuć klimat starych rybackich przechowalni sprzętu. I naprawdę wiele tu do szczęścia nie trzeba. Apartamenty z metrami kwadratowymi ma się na co dzień prywatnie a wakacje, mają być jak najbardziej siermiężne i to jest ten urok. Trafiamy na miejsce po którym stąpały miliony lat wstecz dinozaury i nawet odnaleziono ich  ślady. Po jednej stronie jezioro, po drugiej morze a my chodzimy po zwałowisku gliny pozostałej po odkrywkach, no i zaskoczenie . Tablica informacyjna również w wersji polskiej, miło. Pedałujemy dalej, mijamy miejscowość Hasle z imponująca mariną i bardzo smrodliwą i mętną wodą. Tutaj zaaranżowano kilka małych basenów, nawet z wieżami do skoków na różnych poziomach ale dzisiaj na pewno nie był to dzień do zanurzenia w tym kożuchu nawet  małego palca. Docieramy do niesamowitego wąwozu – starego kamieniołomu granitu Ringebakkerne i robi się ciekawie. Metalowy most, który łączy dwie skały nad szczeliną w klifach okazuje się rzeźbą użytkową, stworzoną przez duńskiego artystę Petera Bonnena. Dość stromym zjazdem tą właśnie szczeliną dojeżdżamy nad morze i dalej do wioski Vang. Stąd już żabi skok do zamku Hammershus, a właściwie ruin zamku z XIII w., malowniczo położonych na klifie. Ten największy w północnej Skandynawii zamek rzeczywiście musiał  imponować kubaturą, sądząc po tym co z niego zostało. Główne wejście jest przez kawiarnię, więc przed wspinaczką można się posilić, kupić gadżety w sklepiku, poczytać na temat historii w niewielkiej przestrzeni wystawowej, a na tarasie wypić kawę podziwiając widok na zamek z dalekiej perspektywy. To największa atrakcja Bornholmu a wstęp do niej jest bezpłatny. Pod nami kipiący Bałtyk i słynna formacja skalna, ochrzczona mianem Love - og Kamelhovederne. Brzmi skomplikowanie, a to po prostu dwa wielbłądy. Czas mija nieubłaganie, musimy zrobić jednak zwrot na południe w kierunku samochodu. Bo, po pierwsze jest już po 16:00, po drugie,  Szymonowi wyczerpuje się bateria w rowerze. Przed  nami powrotne 22 km ale już szosą, żeby jak najszybciej dotrzeć do bazy na parkingu. Udaje się w Coopie podładować trochę baterie Szymona i na pełnym elektryku docieramy do auta. Ale na trasie trafiła nam się gratka – w Hasle tradycyjna wędzarnia ryb, najstarsza na Bornholmie. Można kupić za 199 KOR szwedzki bufet i najeść się ryb różnej maści do woli. To w perspektywie do zaliczenia, a dzisiaj szybki grill i spacer nad morze, żeby podziwiać zachodzące Słońce. Takie preludium przed jutrzejszym zaćmieniem. Cały czas zastanawiamy się, gdzie będzie najlepsze widowisko i chyba po raz trzeci wylądujemy w tym samym miejscu, czyli 2 km na północ od Rønne, bo widok na zachód jest bez zarzutu.

     Nasz ulubiony parking, na który wracaliśmy wielokrotnie
      Morze Bałtyckie nie dla ciepłolubnych, w oddali port w Ronne
     Tu przypłynęliśmy i stąd odpłyniemy
      wakacje dla miłośników minimalnych przestrzeni mieszkaniowych
Na Bornholmie można się poczuć jak w domu, język polski równie ważny jak angielski, czy niemiecki

      ten klif został stworzony przez działalność człowieka
Port w Hasle i apartamenty dla letników. Wygląda arcyzachęcająco, gdyby nie ta woda i zapach..

stoję, stoję, stoję i czuję się świetnie

typowa linia brzegowa po zachodniej stronie, obok biegnie droga rowerowa

imponujące kamieniołomy Ringebakkerne
z kamieniołomów już tylko żabi skok do ruin zamku; krócej dla idących ścieżką 
dedykowaną piechurom, cykliści muszą odbić od brzegu
most Petera Bonnena skrócił drogę pieszą; wcześniej trzeba było schodzić
 w dół, pokonać szczelinę i ponownie w górę



 fragmenty zamku- twierdzy
wielbłąd jaki jest, każdy widzi

twierdza powstała ok XIII w
w XVII w straciła znaczenie militarne i zamieniała się w to co widać
w symbiozie z przyrodą
towarzyszących piesków mniejszych i większych jest tu bardzo dużo
kominy tradycyjnej wędzarni ryb w Hasle
tym sprzętem posługują się wytwórcy serwowanych kulinariów
połykacz słońca
zachody są tu spektakularne













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz