Dzisiaj pogoda jest bardziej sprzyjająca do jazdy na rowerze
– piękne słońce, temperatura powyżej 20, jedynie na co można byłoby ponarzekać
to dość silny wiatr. Można uniknąć jego szaleństwa jeżdżąc po lasach, bo takich
tras tu mnóstwo biegnących blisko brzegu Bałtyku. Trzymamy się zachodniej
strony wyspy i jedziemy spod Rønne
na północ, w kierunku szpicy Bornholmu. Po drodze wpadamy na różne klimatyczne
miejsca, które potwierdzają fakt, że to wyspa typowo turystyczna. Ludzie dekują
się nawet, w najbardziej mało komfortowych warunkach, byleby być jak najbliżej morza i poczuć klimat starych
rybackich przechowalni sprzętu. I naprawdę wiele tu do szczęścia nie trzeba.
Apartamenty z metrami kwadratowymi ma się na co dzień prywatnie a wakacje, mają
być jak najbardziej siermiężne i to jest ten urok. Trafiamy na miejsce po którym stąpały miliony lat wstecz
dinozaury i nawet odnaleziono ich ślady.
Po jednej stronie jezioro, po drugiej morze a my chodzimy po zwałowisku gliny
pozostałej po odkrywkach, no i zaskoczenie . Tablica informacyjna również w
wersji polskiej, miło. Pedałujemy dalej, mijamy miejscowość Hasle z imponująca
mariną i bardzo smrodliwą i mętną wodą. Tutaj zaaranżowano kilka małych
basenów, nawet z wieżami do skoków na różnych poziomach ale dzisiaj na pewno
nie był to dzień do zanurzenia w tym kożuchu nawet małego palca. Docieramy do niesamowitego
wąwozu – starego kamieniołomu granitu Ringebakkerne i robi się ciekawie. Metalowy
most, który łączy dwie skały nad szczeliną w klifach okazuje się rzeźbą
użytkową, stworzoną przez duńskiego artystę Petera Bonnena. Dość stromym
zjazdem tą właśnie szczeliną dojeżdżamy nad morze i dalej do wioski Vang. Stąd
już żabi skok do zamku Hammershus, a właściwie ruin zamku z XIII w., malowniczo
położonych na klifie. Ten największy w północnej Skandynawii zamek rzeczywiście
musiał imponować kubaturą, sądząc po tym
co z niego zostało. Główne wejście jest przez kawiarnię, więc przed wspinaczką
można się posilić, kupić gadżety w sklepiku, poczytać na temat historii w
niewielkiej przestrzeni wystawowej, a na tarasie wypić kawę podziwiając widok
na zamek z dalekiej perspektywy. To największa atrakcja Bornholmu a wstęp do
niej jest bezpłatny. Pod nami kipiący Bałtyk i słynna formacja skalna, ochrzczona
mianem Love - og Kamelhovederne. Brzmi skomplikowanie, a to po prostu dwa
wielbłądy. Czas mija nieubłaganie, musimy zrobić jednak zwrot na południe w
kierunku samochodu. Bo, po pierwsze jest już po 16:00, po drugie, Szymonowi wyczerpuje się bateria w rowerze.
Przed nami powrotne 22 km ale już szosą,
żeby jak najszybciej dotrzeć do bazy na parkingu. Udaje się w Coopie podładować
trochę baterie Szymona i na pełnym elektryku docieramy do auta. Ale na trasie
trafiła nam się gratka – w Hasle tradycyjna wędzarnia ryb, najstarsza na
Bornholmie. Można kupić za 199 KOR szwedzki bufet i najeść się ryb różnej maści
do woli. To w perspektywie do zaliczenia, a dzisiaj szybki grill i spacer nad
morze, żeby podziwiać zachodzące Słońce. Takie preludium przed jutrzejszym
zaćmieniem. Cały czas zastanawiamy się, gdzie będzie najlepsze widowisko i
chyba po raz trzeci wylądujemy w tym samym miejscu, czyli 2 km na północ od Rønne, bo widok na zachód
jest bez zarzutu.

Nasz ulubiony parking, na który wracaliśmy wielokrotnie Morze Bałtyckie nie dla ciepłolubnych, w oddali port w Ronne Tu przypłynęliśmy i stąd odpłyniemy wakacje dla miłośników minimalnych przestrzeni mieszkaniowych |
| Na Bornholmie można się poczuć jak w domu, język polski równie ważny jak angielski, czy niemiecki |
ten klif został stworzony przez działalność człowieka
 |
| Port w Hasle i apartamenty dla letników. Wygląda arcyzachęcająco, gdyby nie ta woda i zapach.. |

stoję, stoję, stoję i czuję się świetnie
 |
| typowa linia brzegowa po zachodniej stronie, obok biegnie droga rowerowa |
 |
| imponujące kamieniołomy Ringebakkerne |
 |
z kamieniołomów już tylko żabi skok do ruin zamku; krócej dla idących ścieżką dedykowaną piechurom, cykliści muszą odbić od brzegu |
 |
most Petera Bonnena skrócił drogę pieszą; wcześniej trzeba było schodzić w dół, pokonać szczelinę i ponownie w górę |

 |
| fragmenty zamku- twierdzy |

wielbłąd jaki jest, każdy widzi
twierdza powstała ok XIII w
w XVII w straciła znaczenie militarne i zamieniała się w to co widać
w symbiozie z przyrodą
towarzyszących piesków mniejszych i większych jest tu bardzo dużo
kominy tradycyjnej wędzarni ryb w Hasle
tym sprzętem posługują się wytwórcy serwowanych kulinariów
połykacz słońca
zachody są tu spektakularne
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz