sobota, 15 sierpnia 2026

15 sierpnia, sobota - Nylars, Aakirkeby, winnica Lille Gadegard

Ktoś mógłby pomyśleć, że znowu leitmotivem kolejnego dnia będą kościoły ale faktycznie trudno ominąć tutejszą architekturę sakralną bez dreszczu emocji. Kościółek w Klemensker jest oczywiście młodszy od tych białych rotundowych, ale dotrzymuje kroku we wrażeniu jakie wywołuje wśród turystów. W drodze do Rønne na ostatnie pamiątkowe i spożywcze zakupy mijamy Ny Kirke w Nyker, identyczny w założeniu jak wszystkie białe kościółki na Bornholmie. W Rønne spędzamy krótką chwilę. Trafiamy na kwiaciarnię z arcyciekawymi aranżacjami florystycznymi i wyrobami ceramicznymi. Trzeba wiedzieć, że ceramika, to na wyspie królowa sztuk rzemieślniczo-artystycznych. Na każdym kroku spotyka się sklepiki i warsztaty z ofertą  i chyba byłoby niedopatrzeniem wielkim nie kupić sobie podobnej pamiątki. Wiele osób daje się skusić bez nagabywania, niestety z Szymonem łatwo nie było. Samochodem zatrzymujemy się pod rotundowym XIII wiecznym kościołem w Nylars. Tu też podobny schemat: dzwonnica, która nie jest dzwonnicą, lecz służy jako magazyn, kaplica, przybudówki, klimatyczny cmentarz wokół, mury grube, że latem czujesz się jak w klimatyzowanym pomieszczeniu. W środku imponujący filar pokryty malaturą, wystrój ogólnie ascetyczny, ściany zewnętrzne, jak i wewnętrzne o surowej, niewygładzonej strukturze.

W końcu wsiadamy na rowery i ruszamy drogą rowerową nr 21 w stronę Aakirkeby. Już sam element w nazwie (kirke) sugeruje, że kościół gra istotną rolę. Ale to jest tak przy okazji, bo naszym celem jest dotarcie do morza. I znowu niespodzianki nie było. Plaża może ładna ale Bałtyk broni dostępu mętną wodą i rozkładającymi się glonami – nihil novi. Wygląda na to, że nie zaliczymy kąpieli, mimo że krążymy wokół morza przez cały bity tydzień. Zostawiamy wodę za plecami i wpadamy na słynną circle, czyli trasę rowerową nr 10. Każdy nietypowy element krajobrazu wzbudza emocje. Ale również są typowe, które wielokrotnie mijaliśmy kursując od kilku dni, czyli indywidualne wystawki wszelkich dóbr, które nie są już w gospodarstwie potrzebne lub warzywa i owoce. Każda rzecz ma swoją cenę, obok stoi skarbonka i tak kwitnie drobny handel, oparty na uczciwości klienta, bo sprzedawca kompletnie tego nie dogląda.

Aż trudno uwierzyć, że w tych szerokościach może trafić się winnica, a jednak. Serwowane wina nie cechowała jednak cena na tyle przystępna, żeby się skusić, a za degustację trzeba było słono płacić. Przywykliśmy do innych standardów.

Pedałowanie w słomianej scenerii, to tutaj sprawa oczywista, wokół tereny rolnicze, jak nie kukurydza, to rzepak, jak nie rzepak, to zboża, obecnie już rżyska, gdzie urzędują całe chmary ptaków w poszukiwaniu resztek. A propos rżyska i chrzęszczącej pod stopami słomy, chętnie popastwilibyśmy się w rewanżu nad Duńczykami z wymową, bo skopiować ich sposób wymawiania, swojego słowa pisanego, to wyższa szkoła jazdy. Przykładem jest Koge, które w wymowie brzmi Kyje. Nigdy byśmy na to nie wpadli.

Mamy już kilka kilometrów do mety, pogoda bez zarzutu, i nagle kogo widzimy? Trzecie spotkanie z naszą bohaterską rodzinką spod Wrocławia. Tym razem jednak wymieniliśmy się kontaktami z Asią i Piotrem i utrwaliliśmy wizerunkowo. Dorotka oczywiście z tego idealnego lewego profilu, jak hrabia Montefeltro z portretu Pierra de la Francesca z Galerii Ufizzi. Jej obrażenia wyraźnie ustępują i czuje się coraz lepiej. Zagadaliśmy się na tyle długo, że doczekaliśmy chmur deszczowych nad głowami i powrót zaliczyliśmy na mokro, pierwszy raz od  5 dni. Już autem dotarliśmy do sprawdzonej na początku pobytu bazy noclegowej w  podronneńskim lesie. Wypogodziło się  i dzień zakończył się malowniczym, choć nieudokumentowanym zachodem słońca.

       Klemens Kirke należy do tych zbudowanych z granitu
 Ny Kirke oczywiście pachnie średniowieczem

wyroby ceramiczne, którym nie mogłam się oprzeć
bukiet z suszonych roślin ale z żywych również komponowano piękne zestawy florystyczne

   kościół rotundowy w Nylars, XII w

      freski z XIII w 
      Widoku Nylars Kirke nie zakłóca nic poza delikatnymi trawami
       Aakirkeby z najwyższą na Bornholmie wieżą kościelną
     plaża południowego wybrzeża
                 się sprzedaje
             
              oznakowanie trasy 10, tej dookoła Bornholmu 105 km
                       winogrona we wczesnej fazie dojrzewania
                winnica
                            krajobraz po ścięciu
           wellness na sianie, czyli powrót do dzieciństwa
                  ekipa w komplecie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz