niedziela, 9 listopada 2025

9 listopada, niedziela - Casa Azul, Xochimilco

Dzień rozpoczynamy śniadaniem tam, gdzie zajrzeliśmy wracając w nocy z musicalu Malinche. Ponownie zaserwowaliśmy sobie churros, które Gosia popiła kawą a ja kakao. Ani w nocy, ani teraz rano nie ma kolejki, która w ciągu dnia jest ogromna. To z pewnością najlepsze churros w całym mieście o ile nie Meksyku.  zwiedzanie zaczynamy od dzielnicy Coyoacan. Tam mieszkała Frida Kahlo za młodu, a później z Diego de Riverą. Casa Azul to obecnie muzeum jej poświęcone, z przedmiotami codziennego użytku, urną z jej prochami na biurku i artefaktami z prekolumbijskiej historii Meksyku. Oboje z Diego byli kolekcjonerami sztuki z tego okresu. Przechodziliśmy przez poszczególne pomieszczenia – kuchnię, pokoje, sypialnie. Oglądaliśmy zdjęcia, pamiętniki, oryginalne prace – choć tych jak na lekarstwo. Ale w tych murach pozostał ostatni wykonany przed śmiercią obraz Fridy „ Viva la vida” – martwa natura z arbuzami. Środek posesji zajmuje piękny ogród, doprawdy można pozazdrościć lokalizacji. Potem pospacerowaliśmy po okolicznych uliczkach. Trafiliśmy na dwa murale z Fridą i artystyczny market pod chmurką. Swoim charakterem wpisywał się w aurę tej dzielnicy, naznaczonej osobowościami Fridy i Diego.

Następnie taksówkami udajemy się do Xochimilco, żeby popływać łódkami po kanałach wokół sztucznych, uprawnych wysepek, założonych jeszcze przez Azteków na jeziorze, na którym powstało Tenochtitlan. Tłok był niepomierny, bo niedziela, a miejscowi korzystają z owych łódek, żeby robić sobie na nich rodzinne pikniki. Na każdej z nich jest długi stół i wokół krzesła, czyli warunki do biesiady idealne. Szkoda tylko, że panuje ogólny harmider i ciężko jest przebijać się jednostkom w takim tłoku. Nie ma w tym nic z weneckiej romantyki, choć potencjalnie miałoby szanse. Wracamy do hotelu kombinacją autobusu i metra, które dowozi nas do Placu Zokalo. 






















 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz