Ranek dla kilku osób był ciężki, ale perspektywa orzeźwiających, czekających nas dzisiaj kąpieli dawał pewną nadzieję przeżycia. Najpierw zatrzymaliśmy się nad jeszcze niezbyt malowniczym odcinkiem Rio Chacamax, gdzie pierwszy raz pomoczyliśmy się trochę. Stamtąd pojechaliśmy nad wodospad Misol Ha. Ścieżką wokół jeziora do którego wpadał wodospad zrobiliśmy spacer do groty, w której brodząc w wodzie po uda dotarliśmy do jaskini z nietoperzami. Te spłoszone światłem latarki latały nad głowami. Później zaliczyliśmy kąpiel a ja podpływałem blisko spadającej strugi ale nie można było pokonać siły spadającej wody, która wypychała mnie w kierunku środka jeziora, tym bardziej, że byłem w kapoku, który tutaj jest obowiązkowy. Wodospad mógł mieć wysokość około trzydziestu pięciu metrów. Następnie udaliśmy się do Aqua Azul, pięknie płynącej kaskadami Rio Xanil, gdzie można było zaliczyć kąpiel, albo bardziej brodzenie w wodzie, bo było dość płytko. Idąc w górę rzeki około sześćset metrów, minęliśmy kilka miejsc widokowych. Nawet przez pomyłkę wspięliśmy się na wieżę tyrolkową, skąd widok na okolice był naprawdę boski. Mijaliśmy całą masę straganów z konfekcją i lokalnymi pamiątkami. Po południu wylądowaliśmy w naszej bazie hotelowej w San Cristobal de las Casas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz