Wyruszamy w podróż do Kanionu Sumidero na rzece Grijalva, wpadającej później do Zatoki Meksykańskiej. Nadal jesteśmy w regionie Chiapas. W kanionie wsiadamy do łodzi aby odbyć około dwugodzinny rejs. Po drodze niezwykłe krajobrazy z pionowymi ścianami kanionu, porośniętymi roślinnością, agawami i pionowymi pałkami kaktusów. Jest punkt, który sięga 1 km powyżej lustra wody plus 80 m poniżej wody. Mnóstwo ptactwa wodnego, czaple szare, białe, pelikany, kormorany. Hitem były wylegujące się na płyciźnie krokodyle. Chyba widzieliśmy prawie całą występującą tu populację, ok. 60 sztuk. Również trafiły się trzy małpki. Wstrząsający dla nas był widok plastikowych śmieci pływających po powierzchni. Mimo, że codziennie czyściciele wyławiają te odpady to efekty są mizerne. Wszystko to spływa do rzeki z okolicznych miast. Kanion jest tak spektakularną atrakcją turystyczną, że widnieje w herbie stanu Chiapas. Po rejsie krótki posiłek – rybka i koktajl z krewetek, czyli słynny, ale przynajmniej tutaj wcale nienajlepszy - coctel de camarones. Najedzeni jedziemy 5 godzin na nocleg do Tehuantapec. W lokalnej restauracji poczęstowano nas 2 rodzajami miejscowego mezcalu – canabris i espatin. Zacne!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz