czwartek, 6 listopada 2025

6 listopada, czwartek - Hierra de Aqua, w fabryce mezcalu, cyprysik maksykański w Tule

Jedziemy do wodospadu Hierra de Agua – tzw. martwego wodospadu. Najpierw zaliczyliśmy spacer z przewodnikiem po skałkach, delektując się pięknymi widokami formacji skalnych przypominających tureckie Pammukale. Ale w utworzonych tarasowych jeziorkach można nie tylko moczyć nogi ale również wykąpać się. Skały mienią się różnymi kolorami od rozpuszczonych przez wodę minerałów. Cudowne miejsce. Tam również trafiamy na rosnące w naturze drzewo, z którego robi się alebrijes. To dla nas prawdziwa ciekawostka, bo na punkcie tych wyrobów zupełnie nam odbiło. Po orzeźwiającej kąpieli w trzech oczkach wodnych wyruszamy do fabryki mezcalu. Tuż po wyjeździe z Hierra de Agua mijamy po drodze całą masę gospodarstw, trudniących się produkcją tego bimbru z różnych gatunków agawy. To jest okoliczny biznes i trudnią się tym wszyscy. Zainteresowanie turystów robi swoje. W naszej fabryce przewodnik opowiada o „alchemicznym” procesie powstawania trunku, czyli najpierw uprawa agawy, która dopiero po 20 latach nadaje się do dalszej obróbki, parzenie „serc” agawy, czyli tego co pozostaje po obcięciu liści. W wykopanym dole układa się warstwami: gorące kamienie-agawa-ziemia i maty. Następnie miażdży się włókna a powstały macerat przechowuje się w kadziach. Podczas tego procesu fermentacji czuć wyraźną nieprzyjemną woń. Po kilkunastu dniach następuje destylacja  a po niej już finalna, druga. Po tym oprowadzaniu przechodzimy do sklepu gdzie następuje długo oczekiwana degustacja, która nas rozgrzała, rozweseliła i zachęciła do zakupów. Nas najbardziej zachwycił syrop z agawy konsystencji lejącego miodu. Rzeczywiście był wyborny, bo cała reszta to po prostu zwykły bimber w różnych kombinacjach smakowych owocowych , orzechowych, itp.                                                                                                                  Opuszczamy zakład i jedziemy do Oxaca, po drodze zatrzymując się w Tule, żeby obejrzeć najstarsze drzewo świata – cyprysik meksykański. Wiek 2000 lat, obwód 4,3m. – fenomenalny okaz. Przy nim nasz dąb Bartek, to leptosomatyk.




















 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz