niedziela, 9 sierpnia 2020

8 sierpnia Kliczków, Grodziec, Versus Galeria

Wracamy do Kliczkowa, Kręcimy się wokół zamku a o 12:30 rozpoczynamy zwiedzanie z przewodnikiem. Mimo pandemii grupa jest dość liczna, ponad 30 osób. Wszyscy karnie w maseczkach słuchali opowieści pani przewodniczki. Zamek powstał w XIII w. a jego wielokrotna przebudowa w końcu  upodobniła go do zamków nad Loarą, co nie trudno zauważyć.  Historia ta z końca Drugiej Wojny Światowej jest podobna do innych takich budowli. Niemcy uciekali na zachód zabierając, o ile czas pozwolił, co cenniejsze rzeczy, a jak wkroczyli Rosjanie to zabierali co cenniejsze dla nich a później resztę palili. Co nie spłonęło ludność w szybkim tempie rozszabrowała i tak zostawały gołe ściany, często bez okien. W końcu lat 90-tych budynek przejęła wrocławska firma, która w ekspresowym czasie półtora roku przywróciła zamkowi dawny wygląd i wyposażyła wnętrza. Piece kaflowe i kilka elementów drewnianych w portalach są oryginalne. Reszta wyposażenia to pozyskiwane stare lub stylizowane meble, obrazy, kinkiety, żyrandole i wiele innych elementów wystroju wnętrz.

Przejeżdżamy do zamku Grodziec. Pierwsze wzmianki o Grodźcu pojawiają się już w XII wieku. Budowla przechodziła burzliwe dzieje a w czasie wojny 30-letniej zamek został zdobyty i w końcu wojny wysadzony. Odbudowano go i na początku XX wieku otwarto do zwiedzania. Działania wojenne do roku 1945 zamek przetrwał. Jak wkroczyły wojska radzieckie dokumentnie go splądrowały i spaliły. W 1959 rozpoczęto na zamku prace zabezpieczające i jego rekonstrukcję. W jednej z komnat a właściwie zbrojowni, wdajemy się w rozmowę z brodatym jegomościem ubranym w strój z epoki. Po kilku minutach dowiadujemy się, że to nie byle kto. To sam marszałek Zakonu Obroży Psa Gończego z siedzibą właśnie tu na zamku. Opowiada nam o turniejach rycerskich i o tym, że w rekonstrukcji Bitwy pod Grunwaldem rok temu był przybocznym samego Ulricha von Jungingena. Zbroja, w której wystąpił, waży nie bagatela 38 kg. W latach 70-tych Zamek Grodziec był siedzibą teatru „Laboratorium” Stefana Grotowskiego. W późniejszych latach kręcono tu wiele filmów, m.in. serial „Wiedźmin” . Zamek, co ciekawe jest budowany na wierzchołku jednego z wygasłych w tym rejonie wulkanów. Gosia ma w zwyczaju przeglądać różne foldery i wśród wielu wpadł jej w oko jeden, Versus Studio & Art Galery. Adres Grodziec 5, więc nieopodal. Padł rozkaz jedziemy i pojechaliśmy. Gdzieś na końcu wsi odnaleźliśmy żółty, świeżo wyremontowany dom z którego natychmiast wybiegła nam na powitanie jedna z mieszkanek, Martyna. Natychmiast nas zaprowadziła do galerii z prawej strony domu i powiedziała, że artystka zaraz przyjdzie. Zniknęła na chwilę za drzwiami z których wydobywał się zapach przyrządzanego posiłku a za chwilę wyszła do nas, serdecznie się witając Patrycja a właściwie Pati Dubiel, bo tak się przedstawia. Stworzyły tu obok swojego mieszkania razem z Martyną galerię, jak mówią młodszą siostrę galerii z Wrocławia przy ul. Jatki 11. Pati ochoczo nam opowiadała o wszystkim co dotyczyło samego domu jak swojej twórczości, choć jak sama twierdzi nie jest artystką a zwykłym rzemieślnikiem. Pracuje w szkle, chyba najtrudniejszym materiale a jej wyroby w jaskrawych kolorach są niezwykle oryginalne. W galerii są również prace innych artystów i nie tylko ze szkła. Jeden z wyrobów szczególnie wpadł Gosi w oko i postanowiliśmy wspólnie, że go kupimy. Po półtorej godziny rozmów nie tylko na tematy sztuki postanowiliśmy uwolnić dziewczyny od swojego towarzystwa i spokojnie zjeść doglądany w międzyczasie przez Martynę posiłek. Jeszcze tylko wspólne zdjęcie i wyposażeni przez dziewczyny w dwa wiejskie jaja wyruszamy w kierunku kolejnego zamku, szukając po drodze noclegu i przeżywając to niezwykłe spotkanie z niezwykłymi dziewczynami. Na pewno tam kiedyś wrócimy, tym bardziej, że nas serdecznie zapraszały.

Piotroskie 

Wejście do zamku w Kliczkowie

zamek Kliczków, fasada główna
wnętrze zamku
jeden z oryginalnych pieców kaflowych

piec chlebowy w piwnicy
nad wejściem napis socrealistyczny " Cześć przodownikom pracy" - pozostawiony ku pamięci
zamek Grodziec

dziedziniec zamku z wejściem do wnętrza

z marszałkiem Zakonu Obroży Psa Gończego
zbroja na pole bitewne
w Galerii Versus 
prace Pati w szkle
 z Dziewczynami i ich pieskami

sobota, 8 sierpnia 2020

7 sierpnia rowerami Ścieżka Geoturystyczna i Park Mużakowski, Kliczków

Pobudka na kempingu jest jednak inna niż na parkingu. Trzeba liczyć się z tymi, którzy jeszcze śpią, więc wyciąganie czajnika metalowego, czy mieszanie łyżeczką trzeba robić niezwykle cicho. Z wczorajszej propozycji trzygodzinnego spływu kajakowego Nysą Łużycką, którą złożył nam właściciel kempingu musieliśmy zrezygnować, bo jutro zapowiada się taki ukrop, że rowery raczej pozostaną na dachu. Spływ jutrzejszy o 16:00 to dla nas za późno. Zostawiamy auto tutaj na parkingu w Łęknicy i udajemy się rowerami na pierwszy etap dzisiejszej przejażdżki, Szlak Geoturystyczny, który obejmuje Pojezierze antropogeniczne. To kilka ze 100 jezior pokopalnianych po polskiej stronie w których jeszcze do lat 60-tych wydobywano węgiel brunatny. Około 200 takich kopalni było po stronie niemieckiej. Chyba jakieś są tam jeszcze czynne, bo w oddali widać pracującą ogromną elektrownię zasilaną, jak się później dowiedzieliśmy, właśnie węglem brunatnym. Jeziora mają różne kolory w zależności od kwasowości lub zasadowości ale wszystkie pozbawione są życia. Najbardziej efektowne jest jezioro Afryka, które nazwę wzięło od kształtu. Przy nim zbudowano 24 metrową wieżę obserwacyjną. Woda w jeziorze jest rudego koloru a odczyn kwasowości można porównać z octem. Widok jest jednak niezwykły. Kierujemy nasze dwuślady w stronę Łęknicy i dalej do Parku Mużakowskiego. Byliśmy tu na wycieczce we wrześniu zeszłego roku. Wtedy wpadł nam do głowy pomysł aby pojeździć tu na rowerach. Nie mogło się obyć bez zdjęć niezwykle fotogenicznego Pałacu Pücklera. O 16:00 wróciliśmy na kemping i po kąpieli żegnając województwo lubuskie ruszyliśmy do Kliczkowa, pierwszego miasteczka na terenie Śląska. Tu jest zamek zbudowany w XII wieku ale dzisiaj najbardziej w nim interesuje nas restauracja. Zamawiamy jedną zupę, krem z młodych ogórków i tatar z jelenia – specjał tutejszego regionu na pierwsze danie, a na drugie, perliczkę z musem marchewkowym i bobem oraz sznycel cielęcy. Tośmy sobie dzisiaj dogodzili. Jutro wracamy tu w celach turystycznych. Wychodząc w parku  na ściance bocznej grilla zauważyliśmy portret Vincenta van Gogha. To chyba zupełnie przypadkowe dzieło, tzw. spontaniczny grill art? (23 km)

Piotroskie

Pierwsze jeziorko na Szlaku Geoturystycznym




Jeioro Afryka - z wieży widokowej


Widok na niemiecka elekrownię na węgiel brunatny

Półwysep słonia na jeziorze Afryka
brzegi jeziora
wieża widokowa
Afryka nie zachęca do kąpieli
wagoniki z kopalni węgla brunatnego Babina - wejście główne do Parku
po przeciwnej stronie wieży
klify pokopalniane nad brzegiem Afryki



Jedna z tablic informacyjnych na szlaku
strefa odpoczynku dla zmęczonych turystów
Pałac w Bad Muskau księcia Picklera w Parku Mużakowskim


bardzo fotogeniczny pałac
nad brzegiem kanału wokół pałacu - pniaki jak termitiery
widok na pałac z Parku Zdrojowego

ruiny kościoła w Parku Zdrojowym
Nysa Łużycka - po drugiej stronie Polska
mostek Fuksji koło pałacu
młody dąb we wnętrzu starego pnia pra pra pra...
Zamek Kliczków

tatar z jelenia w przyzamkowej restauracji - specjalność regionalna
zupa krem z młodych ogórków - kolor nam się tylko nie zgadza, reszta wyborna (ulubione danie kierownika restauracji)
perliczka z musem marchewkowym i bobem
kotlet cielęcy

sam mistrz Vincent grillowany